Ustaw jako stronę startową

Dodaj stronę do ulubionych
 Strona główna > Artykuły harcerskie
Menu
 Strona główna
 O autorze
 O stronie
 Śpiewnik harcerski
 Sprawności
 Sondy
 Historia scoutingu
 Aktualności
 Artykuły harcerskie
 Księga gości
 Linki
 Harc-Licznik
 Szyfrator on-line
 Pliki do ściągnięcia
 Materiały harcerskie

Partnerzy
 HarcGrupa
 miniPortal HKT
 PoHaM

Sonda

Jak oceniasz zlot 100-lecia w Krakowie?

było fenomenalnie!
całkiem fajnie
nie tak źle
raczej kiepsko
fatalnie


Zobacz wyniki

Subskrypcja
  Podaj swój e-mail:

Dodaj Usuń


Artykuły harcerskie
  Tutaj znajdują się moje artykuły i inne formy wypowiedzi związane z harcerstwem, a także ciekawe teksty harcerek i harcerzy - oczywiście umieszczane za zgodą autora. Jeśli chcesz umieścić tu swój artykuł, prześlij go na mój adres: duzymaju@go2.pl.
Dodano: 08.12.2004
Temat: Pierwszy września na Westerplatte
Autor: Wiktor Maj


  „Dyplom za zajęcie II miejsca na trasie Wolne Miasto Gdańsk dla reprezentacji Hufca Kraków-Podgórze”- po owych słowach na twarzach tych „Z czwartego słońca” zagościły szczere uśmiechy. Kiedy wystąpiłem z szeregu po odbiór nagrody, korytarz zawrzał salwą okrzyków – gratulacji innych patroli. Każdy z naszej trójki mógł z czystym sumieniem powiedzieć sobie i innym „venimus, vidimus, vicimus”. Odbierając z rąk Artka „Lemana” Lemańskiego, komendanta trasy starszoharcersko-wędrowniczej, nagrodę za naszą, pełną poświęcenia i brawury, walkę z hitlerowskim wywiadem obiecałem, że za rok zawitamy na jubileuszowy, X Zlot Westerplatte i to w dużo większym gronie.
   Westerplatte 03Ale zacznijmy od początku. Nasza wyprawa na zlot rozpoczęła się jeszcze na obozie w Świętouściu, gdzie spędziliśmy cały niemal sierpień. Po serdecznych pożegnaniach z uczestnikami i kadrą w dniu końca obozu rozpoczęliśmy z Krzysztofem kombinowaną podróż do Gdańska. Najpierw autobusami do Międzyzdrojów, stamtąd pociągiem do Szczecina i po przesiadce do Słupska, gdzie dotarliśmy pod wieczór. Czemu akurat tam? Dobre pytanie. Właśnie tam „przejęliśmy” trzeciego uczestnika naszej wędrówki – Radka. Korzystając z jego gościnności, mogliśmy choć przez jeden wieczór i poranek doświadczyć komfortu całonocnego snu, „dwukurkowych” kranów ;-) i wielu innych na samą myśl o których każdy obozowicz popada niemalże w stan euforii. :-) Tam też przez wieczór i noc wykonane zostały nasze zadania przedrajdowe: proporzec (własnoręczne dzieło Radka) i szyfr patrolu.
   Jedna rzecz pozostała jednak od obozu niezmienna, choć w nieco innej wersji – pobudka. Niestety, na pociąg trzeba było zwyrtać się dość wcześnie, ale ten niedosyt rekompensowała perspektywa świetnej zabawy w miłej atmosferze harcerskiego zlotu. I tak oto na krótko przed połuniem stanęliśmy na płycie Dworca Głównego w Gdańsku.
   Pierwsze słowa, jakimi na bazie (tym razem była to szkoła na Krakowcu) powitał nas oboźny trasy, w hełmie i z wiatrówką w ręku, brzmiały: „Halt! Ausweiss kontrol!”. Reszta kadry była nieco bardziej sympatyczna i już niedługo zakolegowaliśmy się z całą 5DHS „Feniks”. Po apelu rozpoczynającym zlot dostaliśmy pierwsze zadanie. Choć nie było ono czymś specjalnym, miało w sobie jednak element lekko „egzotyczny” – mieliśmy bowiem dowiedzieć się wszystkiego o 10GDH „Ugabadadumba”. Apel ów zwiastował także pierwszą grę terenową z elementami działań zaczepno-obronnych, łączności i surwiwalu. :-) Musieliśmy zbudować schronienie z pałatek, zastrzelić Adolfa, pomóc omdlałemu, nadać wiadomość Morse’m i okopać się na plaży. Jak można było się spodziewać , gra wypadła nam całkiem nieźle, a dodatkowo załapaliśmy się jeszcze na praktyki snajperskie.
   Westerplatte 01Wieczorem całą trasą spotkaliśmy się na obrzędowym kominku zapoznawczym. Było bardzo wesoło, nastrojowo, melodyjnie i w takiej pozytywnej atmosferze po prostu nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie pozostawili po sobie niezatartych wrażeń wśród innych uczestników zlotu – dzięki naszym piosenkom i okrzykom do dziś jesteśmy świetnie rozpoznawalni w Trójmieście i okolicach. Rówież my poznaliśmy wiele innych środowisk – z Gdańska, Sopotu, Sierakowic i Starogardu Gdańskiego.
   Praktycznie cała sobota upłynęła nam w sercu gdańskiego Starego Miasta, gdzie uczestniczyliśmy w dwóch grach o tematyce związanej z realiami wojennymi, a konkretnie działalnością polskiego wywiadu w Wolnym Mieście Gdańsku w przededniu wybuchu II Wojny Światowej. Kadra trasy – nasz „sztab operacyjny” – stawiała przed nami różne ciekawe i niełatwe zadania. Były szyfry, odnajdywanie historycznych budynków z ukrytymi wiadomościami, ściganie niemieckiego agenta, zdobywanie kluczy do szyfrów, przekupywanie urzędników niemieckich, podsłuchiwanie SS-manek, odnajdywanie w określonej okolicy osób, dysponując wyłącznie czarno-białym zdjęciem i wiele, wiele innych... Podczas pierwszej z gier okazało się, że znam centrum Gdańska niegorzej niż niejeden Gdańszczanin. Nasz patrol wypadł na niej bardzo dobrze dzięki zgraniu, błyskotliwości, pomysłowości i zaradności. ;-) Konkurencji też jednak trzeba oddać sprawiedliwość – byli mocni, w związku z czym nie mieliśmy łatwego zadania. Pozwoliło nam to się sprawdzić, a także silnie motywowało do wysiłku, by jak najlepiej zaliczać kolejne punkty.
   Westerplatte 02Po zakończeniu i podsumowaniu pierwszej gry, całą trasą przeprawiliśmy się promem przez Motławę, by zwiedzić Centralne Muzeum Morskie. Przed rozpoczęciem kolejnej gry uskutecznialiśmy także nawiązywanie kontaktów z „ludźmi północy”, a zwłaszcza z patrolem przesympatycznych druhenek z Sopotu. Wspomnianą drugą grę rozpoczęliśmy nieco niefortunnie, lecz niewielkie opóźnienie udało się szybko nadgonić – niedługo potem przeganialiśmy kolejne patrole. Niestety, los chciał, żeby mimo to wydarzyła nam się wpadka. Po spotkaniu z fałszywym łącznikiem, który zamiast do punktu kontaktowego, skierował nas prostio w ręce Gestapo, straciliśmy Krzysztofa i już we dwójkę kontynuowaliśmy „bieg po skarb” ukryty gdzieś tam... Gdzie? Tego już nie dane nam było się dowiedzieć. Podczas rozwiązywania zadania na kolejnym punkcie dostaliśmy SMSy od Lemana: „Skarb został znaleziony. Wracać na bazę!”. Trochę zdegustowani, zwłaszcza faktem, że do pokonania zostały nam jeszcze tylko dwa punkty, udaliśmy się więc do autobusu, odbierając przy okazji Krzysztofa z komendy Hufca Gdańsk-Portowa. Wtedy też dowiedzieliśmy się, że wygrał z nami właśnie Sopot, co przynajmniej po części nas pocieszyło. :-)
   Zmęczeni dotarliśmy na bazę, wszamaliśmy naszą skromną kolacyjkę i niedługo gotowi byliśmy do równie uroczego, jak dobę wcześniej, kominka. Na odprawie patrolowych już drugi raz odwołaliśmy, z powodów klimatyczno-atmosferycznych, grę nocną (cóż, jak demokracja, to demokracja). Nie ma jednak tego złego. Mieliśmy w zamian więcej nocnego czasu wolnego, który można było przeznaczyć... ...na spanie? A gdzie tam! Przecież na zlot nie przyjeżdża się po to, żeby spać – na to zawsze jest czas po powrocie (lub w jego trakcie – na wygodnych fotelach pierwszej klasy :-P). Na zlocie są tysiące ciekawszych rzeczy do robienia, jak np. śpiewogranki lub... nocny turniej szachowy, na który z większą czy mniejszą ochotą musieli iść koło 3:00 wszyscy ci, którzy na początku zlotu nieświadomie się na to zgodzili (brawa dla Radka)!
   Po nocnych zajęciach, jak to zwykle bywa, ciężko było się dobudzić, ale mając przed sobą kolejny wspaniały dzień zlotu, łatwiej było wypełznąć ze śpiworków. Gdy śniadanko mieliśmy już za sobą, metodą kombinowaną (część autobusami, część z buta) dotarliśmy do kościoła na Stogach, gdzie wraz z trasą młodszoharcerską uczestniczyliśmy we mszy harcerskiej, w której nawiązano do obrony Przyczółka i bohaterskiej postawy druhen i druhów podczas wrześniowej wojny obronnej. Spod kościoła kolumna harcerzy ruszyła w stronę rurociągu. Tam właśnie odbył się apel całości zlotu i stamtąd rozeszliśmy się w dwóch przeciwnych kierunkach na swoje bazy na obiad.
   Westerplatte 04Było wczesne popołudnie ale tak naprawdę dzień ten dopiero się zaczynał. Już na sobotniej odprawie podzieliliśmy się patrolami na ósemki – z racji skromnej liczebności naszego patrolu, połączyliśmy siły, jak się pewnie domyślacie, z pięcioosobowym patrolem z Sopotu. :-) Tak przegrupowani dotarliśmy na obszar odbywania się kolejnej gry – tym razem był to paintball! Ekwipunek: zielony kombinezon, kask z goglami, marker; amunicja: 20 szt.; cel: zlikwidowanie dwojga znajdujących się na określonym obszarze „komandosów”. Opracowana przez nas strategia zdała egzamin: oba cele zostały zlikwidowane przy zerowych stratach własnych. Chcąc doświadczyć postrzału z markera, po zejściu z gry zgłosiłem się do prowadzącego – niesamowitym uczuciem jest ucieczka przez las, gdy wszędzie naokoło rozpryskują się kulki z farbą, by w końcu dosięgnąć także mnie...
   Na wieczór kadra zaplanowała ognisko na Westerplatte. Muszę przyznać, że bardzo podobała mi się konwencja, w jakiej przygotowano ognisko. W blasku watry, przy ruinach koszar rozpamiętywaliśmy kolejne dni bohaterskiej obrony Przyczółka. Dane mi było przeczytać opis jednego z tych wrześniowych dni na Westerplatte. Pomiędzy monologi wpleciono pieśni harcerskie, a całość podsumowała kadra zlotu.
   Jeszcze przed zakończeniem ogniska, wraz z grupką harcerzy i harcerek, musiałem opuścić krąg – poproszono mnie o odebranie przyrzeczenia trzech druhen z gdańskiej drużyny wodniackiej. Stojąc przed Pomnikiem Obrońców Wybrzeża i opowiadając gawędę o harcerskiej drodze, ideałach, patriotyzmie i poświęceniu, a później wypowiadając rotę przyrzeczenia, czułem wzruszenie i dumę z harcerskich wartości oraz ludzi, którzy nie wahali się oddać życia w obronie tego, w co wierzyli, a co chciano im przemocą, niesprawiedliwie odebrać.
   Wraz z uczestnikami przyrzeczenia na bazę dotarłem długo po innych. Nie oznaczało to bynajmniej wskakiwania w śpiworek – z racji uroczystości pod pomnikiem, które miały odbyć się już za kilka godzin, trwały gorączkowe przygotowania. Ponieważ zgłosiłem się do śpiewania pieśni o obronie Przyczółka, razem z ludźmi z Sopotu, Gdańska i Starogardu, pod „batutą” Ciapka, przystąpiliśmy do ćwiczenia melodii i prób całości naszego słowno-muzycznego przedstawienia. Tej nocy również odbył się wspomniany we wstępie apel, a później, zważywszy, że bezcelowe było kładzenie się spać tak późno (tj. tak wcześnie), Leman, Krzysztof, Radek, ja i oczywiście druhenki z Sopotu, wybraliśmy się na spacer po okolicy.
   Westerplatte 05Czas mijał szybko i już wkrótce staliśmy w dwuszeregu obok autobusów mających dowieźć nas na Westerplatte. Podczas podróży nasz patrol odśpiewał jeszcze Czarnego Bluesa, a za moment naszym oczom ukazały się równie czarne zarysy zabudowań Przyczółka. Wysiedliśmy na pętli, skąd już tylko kilka kroków dzieliło nas od pomnika. Jak zawsze pierwszego września, robił on niesamowite wrażenie – na tle niemal czarnego nieba, oświetlony dziesiątkami silnych, telewizyjnych reflektorów, wydawał się prawie biały. Równo o godzinie 4:45 na dziesiątkach jednostek cumujących w Kanale Portowym zawyły syreny pokładowe. Dokładnie wtedy na polską Wojskową Składnicę Tranzytową sześćdziesiąt pięć lat temu spadły pierwsze pociski z pancernika Schleswig-Holstein. Po krótkim wprowadzeniu konferansjer poprosił o zabranie głosu premiera RP oraz kilku innych VIPów biorących udział w spotkaniu. Następnie wystąpili harcerze, którzy w słowno-muzycznym przedstawieniu zobrazowali historię Przyczółka i oddali panujący wśród obrońców nastrój, tworząc przez te kilka minut na Westerplatte specyficzny i niezapomniany klimat. Po salwie honorowej, oddanej przez Kompanię Reprezentacyjną WP, oraz apelu poległych rozpoczęła się ceremonia składania wieńców u stóp pomnika. Oprócz przedstawicieli polskich jednostek administracji państwowej, Kościoła i organizacji pozarządowych, hołd obrońcom niepodległości złożyli również przedstawiciele innych państw, w tym reprezentacja Niemiec.
   Niestety podczas tak podniosłej uroczystości miało miejsce również zdarzenie, które kompletnie nie licowało z powagą chwili. W momencie składania wieńca przez obywateli niemieckich, grupka osób z radykalnej organizacji, zwanej „Młodzieżą wszechpolską”, która także przybyła pod pomnik, zaczęła skandować hasło: „Polska rzecz! Niemcy precz!”, czym na szczęście nie udało jej się zakłócić porządku uroczystości. Wstydziłem się, że dla niektórych z moich rodaków słowa „nie zapominaj o przeszłości” znaczą dokładnie to samo, co „nie wybaczaj”...
   Spod pomnika uczestnicy przeszli pod ruiny koszar, gdzie odsłonięto obelisk Orła Białego, replikę płaskorzeźby, która umieszczona była na budynku koszar w 1939r. Gdy i ta uroczystość dobiegła końca, wszystkich obdarowano gorącym bigosem, co dla harcerzy z pierwszymi objawami hipotermii :-) było prawdziwym dobrodziejstwem. Niestety te poranne godziny były zarazem czasem pożegnań. Z ogromnym żalem obściskaliśmy się z poznanymi na zlocie (i nie tylko) ludźmi, a po krótkiej wizycie u Lemana podreptaliśmy na stację kolejową.
   Odjeżdżając z Gdańska byłem bardzo zadowolony ze świetnego rajdu i dumny z zajętego przez nasz patrol miejsca. Niestety, wszystko, co dobre, szybko się kończy – pocieszała mnie jednak perspektywa uczestnictwa w kolejnym Zlocie Westerplatte w składzie reprezentacji Hufca Kraków-Podgórze, do której również i Ciebie, Drogi Czytelniku, serdecznie zapraszam.
   Wyjazd z Gdańska oznaczał także rozstanie z wieloma naprawdę wspaniałymi harcerkami i harcerzami. Z tego to powodu chciałem odwiedzić Trójmiasto wcześniej niż dopiero podczas przyszłych wakacji. Moje plany miały ziścić się szybciej, niż przypuszczałem, lecz to jest już temat na inną opowieść.
   
   Linki związane z tematem:
   Artykuł z uroczystości na Westerplatte
   5DHS "Feniks" - organizator trasy


» Komentarze «

 Agatka_16gdh (30.12.2004)
 Hej! Fakt, mieliście super trasę, tak jak i my (jestem dumna z "Neo gedanensis"). Niestety w tym roku nie było nam dane spotkać się na trasie wspólnej i nie mogliśmy sobie pośpiewać tak, jak w zeszłym roku(było wspaniale wielkie dzięki za to =-*), ale mam nadzieję, że spotkamy sie wszyscy razem na jednej trasie juz za rok (i znów będziemy śpiewać do późnych godzin nocnych :-D)! Buziaki od całej 16GDH "Wagabundy"!! :-* =-*

 Karolinka (13.12.2004)
 Extra! Wróciły aż wspomnienia z tych pięknych chwil... Pozdrawiam gorąco. :)

 Asiek (08.12.2004)
 Super...bardzo fajnie ze opisałes wszytsko dokładnie...od razu sie robi człowiekowi lepiej jak wspomina stare dobre czasy. Mam nadzieje ze wszytsko co tu napisałes o tym ze za rok bedzie tak samo swietnie sie spełni. Bardzo miło było nam goscic tak milych druhów:)Pozdrowionka od 5DHS Feniks.

 Alpha (08.12.2004)
 Maju! Daj ty czasem znac kiedy bedziesz w 3miescie! Zawsze sie dowiaduje z jakiegos newsa/posta, ze sie znow na jakiejs imprezie minelismy :) Lednica, Westerplatte...

 Mrówka (08.12.2004)
 Jak fajnie!Po przeczytaniu Twojej opowiesci znowu przypomnialo mi sie jak spiewalismy..."a Przyczolka i tak Przyczolka i tak..Przyczulka nie oddamy..."nasze proby,spiewanie do upadlego,swietna zabawa i oczywiscie nasza wygrana gry(hehe 29SDW rules=D)
 mam nadzieje ze w przyszlym roku takze sie spotkamy na zlocie(wczesniej takze...dawno nie byles w Sopocie!)i tym razem wygramy my!hehe
 Serdeczne pozdrowienia od "Spockiej Druhenki"

 Deizii (08.12.2004)
 CZUWAJ!!! Naprawde świetna stronka!!! Bardzo się cieszę że zaszczyciliście nas swoją obecnością na tym Zlocie Westerplatte, badzmy zawsze czujni!!! Pozdrowienia dh. Kasia z 20 GDH

Autor serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są opiniami poszczególnych użytkowników. W przypadku naruszenia prawa przez treść konkretnego wpisu, należy zgłosić ten fakt administratorowi.


 Dodaj swój komentarz:
nick: 
e-mail: 
treść: 
kod:  (z powyższego obrazka)


   « wróć

Rotatory i bannery
 
1 w Polsce Harcerski Baner System 100 Linkow Mania1 w Polsce Harcerski Baner System 100 Linkow Mania

SHDM popiera:BYKOM-STOP - Poprawna ortografia w Internecie
 

O stronie i systemie

© 2003-2019 by Duży Maju
Powered by MAJpage 1.0
Domain provides harc.pl


Logowanie
  Zaloguj się:

 Login:
 Hasło:



Rejestracja
Zapomniane hasło

Aktualności

 Newsy:
Tragedia w Smoleńsku  Ogłoszenia:
Wystawy harcerskie nadal czynne  Wasze ogłoszenia:
Zlot Skautów Środkowoeuropejskich "Silesia 2008"

Buttony

  Głosuj na moją stronę:

Ranking Stron Harcerskich "Grota"

Najlepsze strony harcerskie